Rozpaczliwie apeluję i proszę o pomoc wszystkich ludzi o dobrym sercu.
Jestem zdesperowana. Moja sytuacja rodzinna jest bardzo skomplikowana. Zacznę od początku, 5 lat temu wraz z moim mężem przynieśliśmy do domu małego szczeniaczka (suczkę) mieszańca labradora z owczarkiem niemieckim. Piesek mieszkał w kojcu, miał duże podwórko na którym mogła się wybiegać, nigdy nie była przez nas skrzywdzona, ani uderzona, zawsze zajmował się nią mąż i to był jej pan, karmił ją, chodził z nią na spacery, bawił się. Gdy w styczniu tego roku mój mąż nagle zmarł, ja z córką musiałyśmy się wyprowadzić z domu teściowej, w którym mieszkałyśmy ponad 20 lat. Nie mogłam zabrać z stamtąd Ledy ( bo tak się wabi) ze sobą, ponieważ teraz wynajmujemy wraz z córkę 23 metrowe mieszkanie, w którym mamy jeszcze 2 małe psy. Leda została w tamtym domu, mieli się nią zajmowaćc teściową i p…
lip 27, 2011 | Comments are off | Bez kategorii