Marcowy targ w Kleszczowie
Targ koński w Kleszczowie, to nie ta sama skala problemu targowiska co w Bodzentynie, ale to również miejsce kaźni koni.Pomimo,że jest o wiele spokojniej, niż było kiedy prawie dwa lata temu zaczęliśmy tu jeździć i interweniować.Nie słyszy się już tylu świstów bata, nie widzi okaleczonych i bitych koni, ale tylko wtedy, kiedy tam jesteśmy, choć oczywiste nie jesteśmy mile widziani przez handlarzy.
Policja, która miała patrolować, skupia się na przejechaniu tam i z powrotem wzdłuż targu, a wezwania na interwencje traktują niezbyt poważnie.
Handlarze najbardziej czują się bezkarni pod koniec targu podczas załadunku, kiedy poziom ich nietrzeźwości jest maksymalny.Przyzwyczailiśmy się już do obelg i dziwnych zarzutów, ale niehumanitarnego traktowania zwierząt nie zaakceptujemy nigdy.
Z…